Kontakt

Związek Harcerstwa Polskiego

Hufiec Kwidzyn
im. Kwidzyniaków

ul. Warszawska 14

82-500 Kwidzyn

Komendant Hufca:
601 911 566

Kalendarz wydarzeń

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
8
9
10
15
17
21
22
23
24
28
29
31

BIP

 

Nowy Sztandar

12.03.2016


Otrzymaliśmy nowy Sztandar!!

 - Lista darczyńców -

 

„Płonie ognisko i szumią knieje,

drużynowy jest w śród nas,

opowiada starodawne dzieje,

bohaterski wskrzesza czas...”

 

Urodziła się w roku 1909. Do ZHP wstąpiła dopiero w 1923 roku, ponieważ lata  wczesnego dzieciństwa przypadły na burzliwy okres dwóch wojen. Gdy miała pięć lat w 1914 r. wybuchła pierwsza wojna światowa, a następnie sowiecko-polska w 1920 roku. Te dwie wojny wykreśliły z  życiorysu najszczęśliwsze lata dziecięce. Pierwsze nauki pobierała w domu. Dopiero w 1923 r. wstąpiła do siódmej klasy szkoły powszechnej w Sarnach. Właśnie tu połknęła haczyk zwany ZHP. Ognisko i panująca atmosfera w drużynie w Sarnach wciągnęły ją w nurt życia harcerskiego. Dzięki  wychowawcom: przewodnikowi Stanisławowi Zawadzkiemu, jego żonie Romie Zawadzkiej, drużynowej Z. Brzozowskiej nasiąknęła duchem i treścią organizacji. Niezapomniane gawędy przy ognisku, złożenie Przyrzeczenia, otrzymanie oksydowanego krzyża harcerskiego stały się  drogowskazem w życiu prywatnym i społecznym.

W 1924 roku zdała egzamin do Seminarium Nauczycielskiego w Nieświeżu i natychmiast włączyła się do pracy harcerskiej Hufca Kowel. Komendantką hufca była dh Helena Janiszewska (zwana „Krokodylem”). Ona to skierowała dh. Zosie na krótkie przeszkolenie i potem do pracy z zastępem dzieci w Domu Sierot. Dzięki niej pojęła, że praca dla człowieka, to praca z nim samym. Pracując z sierotami, uczyła siebie i ich odpowiedzialności za innych, patrzyła jak dorastają i dorośleją.

Ostatnie  szkolne wakacje spędziła w 1930 roku na obozie wędrownym pod kierownictwem dh prof. Heleny Janczewskiej. Był to czterotygodniowy obóz wędrowny- Zakopane, Pieniny, Sromowce Wyższe.   Obóz znajdował się w Sromowcach Wyższych, skąd ruszali na wędrówki w góry. Tu miały zaszczyt gościć dh Olgę Małkowską i jej męża Andrzeja Małkowskiego- twórców Związku Harcerstwa Polskiego.

W roku 1931 zdała w Seminarium w Nieświeżu maturę i przygotowywała się do pracy w zawodzie nauczycielskim. O zatrudnienie było bardzo trudno, ale w końcu otrzymała etat na wsi zamieszkałej przez ludność ukraińską. Tu na pewien czas nie miałam możliwości pracy harcerskiej, ale Komenda Hufca w Kowlu skierowała ją do drużyny w sąsiedniej wsi - w Hołobach. Tam, w odległej o 8 km szkole, była drużyna bez obsady drużynowego. Podjęła się prowadzenia tej drużyny. Organizowała zbiórki w niedzielę i święta, gdyż w pozostałe dni pracowałam i nie miała możliwości częstszego kontaktu z drużyną. Na szczęście po roku została przeniesiona do wsi Budy Ossowskie, zamieszkałej przez ludność polską. Było to dobre stanowisko do pracy harcerskiej, toteż natychmiast przystąpiła do organizowania drużyny. Dużo było dzieci chętnych do wstąpienia w szeregi ZHP. Jednakże ze względu na zupełny brak kadry (była sama), musiałam wybrać tylko trzydzieścioro dzieci i rozpocząć pracę. Była to drużyna wybrańców. Wpajała im rozumienie i stosowanie w codziennym życiu Prawa Harcerskiego, pracę nad swoją osobowością i oddanie dla innych. Nie stosowała żadnego wsuwania, moralizowania czy „kazania”, lecz liczyły się czyny, postępowanie zgodne z zasadami ZHP. Wielu z członków drużyny poszło tak ukształtowanych do lasu, do AK czy samoobrony.

Codzienna, systematyczna praca drużyny została dostrzeżona i nagrodzona przez hufiec. W 1939 roku odbyła się wizytacja przez członków Hufca Kowel, dh Janinę Mąkiewicz, Irenę Pankiewicz, Zofię Słomińską. Jej drużyna została wyróżniona bardzo wysoko i zostali  w tym roku wysłani na zlot do Spały odbywający się z okazji XXV-lecia istnienia ZHP. Pojechała tam wraz z całą drużyną i dh Haliną Puszczewicz. W czasie trwania zlotu pełniła ponadto funkcję oboźnej w podobozie Hufca Kowel. Tam także przyznano jej stopień samarytanki.

Zlot był wspaniały! Pozostało mi do dzisiaj w pamięci wiele cudownych wrażeń i wspomnień.

W roku 1937 zamierzała uczestniczyć w kursie instruktorskim w Buszcu, lecz najpierw choroba a potem zmiana zatrudnienia pokrzyżowały jej plany. Otrzymała pracę we wsi ukraińskiej Bobły. Tu musiała przerwać swoją działalność, gdyż nie było na to w szkole warunków ani chętnych uczniów.

W okresie od września 1939 do 1945 żyła w ciągłym strachu, że może aresztują, wywiozą, zabiją. Nie pracowała, zajmowałam się domem i dziećmi. Wraz z mężem była w konspiracji w AK. W kwietniu 1943 roku zaczęła się rzeź Polaków na Wołyniu. Sięgała aż do wioski, w której mieszkała. W sierpniu 1943 r. uzbrojona banda UPA napadła bezbronną wieś Budy Ossowskie i dokonała masowej rzezi Polaków. Zamordowano wówczas 205 ludzi w tym 80 dzieci. Zginęło wtedy kilku  harcerzy.

Kilku z nich walczyło wówczas w szeregach AK. Musiała wtedy z rodziną szukać schronienia. Przez dwa tygodnie ukrywali się w pomieszczeniach gospodarczych jednej z rodzin ukraińskich. Dzięki nim i organizacji AK udało się im przedostać do Kowla. Tu wraz z mężem nadał działała w pracy konspiracyjnej.

W 1944 r Niemcy zarządzili ewakuację Kowla. Wyjechała do Kupiczowa. Została tu sama z dziećmi, bo mąż jako wojskowy udał się w innym kierunku  wraz ze swoją dywizją. Następnie na krótko znalazła się w Kowlu, który teraz był w rękach rosyjskich. Nastała znów ewakuacja ludności. Stąd trzeba było przekroczyć rzekę Bug.

 Przez cały okres wojenny niejednokrotnie pomogła jej przeżyć umiejętności nabyte w harcerstwie. I dzięki temu wydostała się wraz z dziećmi z oblężonego Kowla – wśród wiezionych na front armat przedostała się do Chełma. Potem znalazła na krótko zatrudnienie we wsi Majdan Ostrowski k/Chełma i wróciła do pracy w szeregach ZHP. Z pożogi wojennej udało  się wyjść cało i zachować krzyż harcerski. Po wojnie odnalazła męża i wraz z rodziną wyruszyła  na zachód na tzw. Ziemie Odzyskane. Dotarła  do Lęborka. W gminie Łebień wraz z mężem rozpoczęła  swoją pracę w małej szkółce. Zaczynali od podstaw. W budynku przeznaczonym na szkołę były tylko puste ściany, a w kącie na wiązce słomy siedziały zbite w gromadkę matki z dziećmi mówiące nieczystą polszczyzną. Byli to Mazurzy, uciekinierzy spod Olsztyna, Ełku, Ostródy, których brano za Niemców. Byli do siebie podobni: oni stracili wszystko, dh. Zosia z rodzina też. Trzeba było wspólnymi siłami zacząć od nowa. Pracowali przy uruchomieniu szkoły, bo każdego dnia przybywało osadników, a wraz z nimi młodzieży.

Wraz z organizowaniem szkoły zabrała się do pracy harcerskiej. Bardzo tęskniłam już do organizacji, do munduru. Wkrótce w szkolnym ogródku zapłonęło pierwsze ognisko i rozległa się pieśń „Wszystko co nasze. Polsce oddamy”. Miała w oczach łzy, a wraz ze mnią płakali i rodzice przybyli na ognisko. Była szczęśliwa, że mogłam ubrać mundur i nosić na nim krzyż harcerski.

Pracy miała wiele, ale i zapał ogromny. Swój czas dzieliła między rodzinę, szkołę i harcerstwo. Przez pewien okres była z-cą komendantki hufca w Lęborku dh H. Skoniecznej. W 1946 r Komenda Chorągwi w Gdańsku mianował ją komendantką obozu harcerek Liceum Ogólnokształcącego w Łebie. Były to  pierwsze wakacje harcerskie po długiej przerwie wojennej.

Wkrótce przyszło  się rozstać ze szkołą i harcerzami w Łebieniu, ponieważ mąż otrzymał stanowisko z-cy inspektora w Lęborku. Wraz z rodziną przenieśli się tam i rozpoczęli studia zaoczne. Nadal pełniła funkcję z-cy komendantki hufca. Dodatkowo objęła prowadzenie drużyny w szkole, w której pracowałam jako nauczycielka wychowania fizycznego.

W roku 1950 nastąpiło tragiczne wydarzenie dla całego Związku Harcerstwa Polskiego. Organizacja straciła swoją samodzielność i odrębność przez połączenie jej ze Związkiem Młodzieży Polskiej. Nastąpił wówczas bunt wśród harcerskiej braci. W wyniku tego wielu dobrych, sprawdzonych w pracy i bardzo wartościowych harcerzy wystąpiło z ZHP. Część instruktorów „nie złożyło broni”, lecz przybrawszy barwy ochronne, pozostało w Związku i działało jak dawniej. Dzięki temu ZHP z czasem uwolnił się z tej niepotrzebnej „kurateli”, przetrwał, zachował swoje tradycje i metodykę pracy do dnia dzisiejszego. Nastąpiło to w wyniku zmian politycznych w Polsce w 1956 roku. Stało się to po słynnym Zjeździe ZHP w Łodzi. Podjęte na Zjeździe uchwały nie tylko ponownie usamodzielniły naszą organizację, ale dały także impet do ożywienia szeregów harcerskich w wielu środowiskach, powstania nowych drużyn i szczepów.

W tym okresie ukończyła studia i kolejny raz przeprowadza się z rodziną. Tym razem do Kwidzyna. Oboje z mężem zostali zatrudnieni w Państwowym Liceum Pedagogicznym, w którym przepracowali aż do emerytury – mąż jako dyrektor, a ona jako nauczycielka w-f. W następnym roku tj. 1970 PLP zostało rozwiązane.

Tu w kwidzyńskim liceum były dobre warunki do pracy harcerskiej i wspaniała młodzież. Powstało kilka drużyn męskich i żeńskich, z których utworzony został szczep „Quedino”. Była jego szczepową przez dziesięć lat. W drużynach szczepu młodzież uczyła się metodyki pracy harcerskiej, organizowała pokazowe zbiórki, rajdy, biwaki, obozy. Ale najważniejszą rolę, jaką spełniał, było szkolenie przyszłych funkcyjnych – zastępowych, przybocznych i drużynowych. Wielu uczniów LP objęło funkcje drużynowych w szkołach miasta Kwidzyna, inni absolwenci pracowali z drużynami w swoich miejscach zatrudnienia. Tak, jak LP było wspaniałą kuźnią kadry nauczycielskiej, tak też szczep „Quedino” wychował zastępy instruktorów harcerskich.